Home

bez zastanowienia...

  • Nov. 18th, 2008 at 10:13 AM
usta
Nuda, nuda nuda nudanudanuda. I to nie taka przyjemna, związana z lenistwem. Taka bezmyślna, wywołana zmęczeniem materiału, gdzie wszystkie czynności wykonuje się jak automat  i nic się nie myśli. Nic konstruktywnego. Dziś jest mój pierwszy dzień wolny od pracy i zajęć od dłuższego czasu, a ja jestem najnormalniej zmęczona. Nawet nie chce mi się czytać, a to już prawie jak choroba... Moim stanem momentami przejęty jest nawet mój przełożony. Ostatnio próbował mnie rozbawić :

T: Słyszałem z dobrych źródeł, że na stadionie Legii w Warszawie NASA będzie przeprowadzać eksperymenty...
Ja: mhm... fajnie....?
T(niezrażony): Bo tam nie ma atmosfery!
Ja:... super.

Ja po prostu nie słucham już chyba tego, co ludzie do mnie mówią momentami. Zgodnie z nowym trendem u piętnastolatków, mogłabym to określić jako siedzenie w szafie. Zastanawiam się, czy gdybym zamknęła się w domu na jakieś dziesięć/ dwadzieścia lat to potrafiłabym zrozumieć język polski wśród młodzieży... Wcale nie jestem tego taka pewna.



Tags:

ergo
Dziś przymusowo byłam w domu, więc, aby nie popaść w bardzo drastyczny stan apatii: sprzątnęłam całe mieszkanie, umyłam okna, poprzestawiałam meble, uprałam, pozmywałam, zrobiłam porządek z plikami na komputerze oraz przeglądałam bardzo dużą ilość szablonów na lj. I znalazłam taki, który najmniej mnie drażni. Jak już jest tak ciemno i  miło, więc z przyjemnością wchodzę na główną stronę a tam reklama. Reklama, która mnie rozbroiła. Może dla niektórych niezrozumiałe, ale mnie szaleńczo rozbawiła. "CUDOWNY MEDALIK. DAR MARYI NA TRUDNE CZASY." I oczywiście obrazek w tle. Nie wiem, czy to znak, czy lj doskonale wiedział, że "mam trudne czasy". I ta reklama śmieszy mnie tylko w zestawianiu z moją osobą. Jestem powykręcana i tyle ;)

Tags:

meme książkowe

  • Jun. 28th, 2008 at 2:10 AM
jeż
Meme, znalezione prawie u wszystkich.

The Big Read reckons that the average adult has only read 6 of the top 100 books they've printed. Well, let's see.
1) Look at the list and bold those you have read.
2) Italicise those you intend to read
3) Underline the books you LOVE.
4) Reprint this list in your own LJ so we can try and track down these people who've read 6 and force books upon them ;-)



meme )

Tags:

sesyjne stresy floresy

  • Jun. 16th, 2008 at 1:15 PM
motyl
Przypomniało mi się, że mam lj. Tzn. pamiętam o tym także wtedy, gdy czytam wpisy innych ludzi. Ale teraz mi sie przypomniało, że mogę sobie coś pisać. i tak nikt tego nie czyta, bo niczego tu nie ma ;)

Chciałam tylko powiedzieć, że studiuję na najgłupszym, najmniej zorganizowanym i najbardziej sklerotycznym wydziale UW. Dziś na pisemnym egzaminie z Nieważne-Jakiego-Przedmiotu dowiedziałam się, że Pani J. postanowiła zmienić zaliczenie z pisemnego na dwuetapowe, a drugi etap, ustny jest..... jutro! Niespodzianka, suprise i co tam jeszcze. Poniedziałki szesnastego to dla mnie przekleństwo. I wszystko w porządku, od jakiegoś tygodnia sesja mi wisi i powiewa, ale... no właśnie, nie lubię takich niespodzianek. Zaplanowałam inną. Osobistą. I przez tę głupią uczelnię opóźnia się moje spotkanie z Bardzo-Ważną-Osobą. I jest mi smutno. I w ogóle Warszawa mnie przytłacza. Ale trzeba być twardym, nie mientkim.


Na pocieszajkę kupiłam sobie "Martwą Strefę" Kinga. Kiedyś przeczytam, żeby potem ze spokojnym sumieniem obejrzeć serial.


I tyle na dziś, wylałam trochę swojej złości, więc może reszta poniedziałku minie szybko i bez żadnych przykrości. Mam nadzieję.

Zamiana dat

  • Jan. 2nd, 2008 at 11:02 AM
motyl

Piszę tu tylko dlatego, żeby samej sobie dać  znak, że zaczął się nowy rok. I że może będzie lepiej. Bo kiedyś musi być.

I chciałam także podziękować wszystkim tym, którzy pamiętali o wczorajszej dacie - jeszcze raz dziękuję za wszystkie smsy, telefony i kartki. To bardzo miłe. I znowu byłam zaskoczona - życzeniami od osób, od których życzeń się nie spodziewałam ( zrobiło mi się cieplutko na sercu) oraz milczeniem tych, o których myślałam, że .

I choć wiem, że już drugi stycznia i podobno cała magia świąt zniknęła - to wszystkim chcę życzyć tego, by mieli szansę spełniać swoje marzenia, by rozwijali swoje talenty i by byli uśmiechnięci. Tak radośnie, a nie krzywo.

Takie sobie...

  • May. 18th, 2007 at 10:13 PM
motyl
Nie mam gdzie, więc będę wyklinać tu.
Od wczoraj mam drgawki agresywne, gdy tylko wchodzę na jakiekolwiek portale informacyjne. "Brawurowa akcja policji"; "Przestępcy zamknięci"; "Koniec strony z napisami, winni zostaną ukarani".
Po prostu to jest CHORE. I ktoś mógłby mi zarzucić, że jestem propiracka, że bronię przestępców i tak dalej... Ale ja naprawdę nie potrafię doszukać się niczego złego w tym, że ktoś charytatywnie tłumaczy napisy do filmów, których nawet nie ma w Polsce (tak, tu odzywa się bollymaniaczka, która teraz albo nauczy się hindi albo przyłoży się do arabskiego, bo inaczej zostanie jej oglądanie przesuwających się obrazków). Nic nie poradzę na to, że amatorzy często tłumaczą lepiej od zawodowców, co już jakiś obcokrajowiec stwierdziłby, że to absurd. Ale proszę państwa, przyszło nam żyć w tak absurdalnym kraju, ze nawet mój tolerancyjny mózg wraz z całym zapleczem wyobraźni tego nie obejmuje. Teraz tylko czekam, aż zamkną tych, którzy czytają inne książki niż planowane zmiany konstytucji napisane przez wiadomo-kogo.

Wracając dziś z zajęć na UW, na drzwiach do swojego mrówkowca ujrzałam Kartkę. Kartka była dużego formatu, więc Fade pomyślała, że to ogłoszenie administracyjne. Ale się pomyliła. Bo Kartka zawierała Treść (mniej więcej taką w streszczeniu): "Gratulujemy mieszkańcom budynku zdrowia fizycznego, kondycji oraz udanego życia erotycznego. Cieszymy się wraz z Państwem, jednocześnie prosząc o nie wyrzucanie prezerwatyw na śliwę rosnącą pod oknami kilku pięter. Serdecznie dziękujemy." Dżizas...


A poza tym nic mi w życiu nie wychodzi, to pewnie jakiś błąd w założeniach nie wiem kogo.

I zastanawiam się nad zrobieniem tego meme na 100 faktów o sobie... ale kto by to czytał... XD

A tak poza tym, to są Juwenalia, dziś gra Coma, a ja siedzę w domu. Ciekawe dlaczego, heh :(

May. 14th, 2007

  • 12:37 PM
pani
Znowu w życiu mi nie wyszło...
Nawet nie mam siły oddychać.
Bo po co?
Wiesz jak to jest? Wiesz?

Tags:

Apr. 15th, 2007

  • 7:01 PM
motyl
W sumie to ten lj trochę zdycha... Ale ostatnio odczuwam potrzebę pisania, więc może coś się urodzi. A żeby pisać, to zmieniłam parę rzeczy np. wpisy od dziś będą tylko dla Przyjaciół, bo poraża mnie fakt publikacji własnego ja dla kogoś obcego. A jeżeli ktoś będzie chciał czytać, to wiadomo co ma zrobić. Co z tego, że i tak nikt nie chce. Heh.

PS> ten misiak przy nastrojach... mnie poraża.

Oct. 1st, 2006

  • 10:00 AM
pani
Leżę w łóżku pomiędzy dwoma kawałkami chłodnego materiału, który zbyt długo przebywał osamotniony. Słucham ciszy przerywanej jękami. Swoimi. Koszmary. Sen. Znowu. W ciszy nocy wołam ciebie w myślach, wołam słowami, wołam sercem. Zadzwoń, napisz, przyjedź, kochaj, uwierz. Zaufaj. Wspominam to wszystko, co było, a co nie jest, bo przecież nie musi. Wybór człowieka. Twój wybór. Słowa, serce boli. Dobro ze złem, Zło bez dobra. Marzenia, tajemnice, szczerość. Moje własne potwory wychylają się spod łóżka, wyciągają swe długie szpony, już mnie nie obronisz. Drwisz? Śmiejesz się? Nie wiem, milczysz. Znów nienawidzę. Siebie.
Gwiazdy z wyblakłym blaskiem ironii zerkają w moją stronę…

Tags:

Prawo jazdy

  • Sep. 16th, 2006 at 3:30 PM
jeż
Zdałam! Zdałam! Zdaaaaaałaaaam!
Pomimo pobudki o czwartej rano, wyjazdu o piątej i morderczej pory egzaminu praktycznego o ósmej rano w Ostrołęce (przeklęte to miasto, naprawdę), braku kawy, braku jedzenia (skleroza), górki nękającej mnie w koszmarach, zdałam.
Jestem kierowcą z dokumentem. Ale myliłby się ten, kto myśli, że ja tylko po to poszłam na kurs, by jeździc samochodem. Nie. Ja chciałam coś udowodnić. Sobie, Rodzicom, Innym. Czy udowodniłam? Nie wiem. Na razie stężenie endorfin nie pozwala mi na racjonalne podejście do sprawy. Po miesiącu Rowu Mariańskiego, pierwszy raz miałam powód do uśmiechu i nie omieszkałam go wykorzystać.

Poza tym? Po staremu i nowemu. Po staremu - nikt nie zauwaźył mojej "nieobecności" (dotąd nie wiem czy to dobrze, czy źle). Po nowemu - w najbliższych dniach czeka mnie przeprowadzka do Warszawy. Nie mogę się doczekać. Cztery miesiące w domu, to dla mnie za dużo, a bardzo stęskniłam się za Warszawą nocną porą. I oczywiście studia. Zajęcia adaptacyjne już 25 września :)
I w sumie nie wiem, po co umieszczam taki wpis na lj... Chyba z nudów i z radości. Po prostu chciałam komuś powiedzieć, że będę miała kawałek plastiku. Prawie jak rozmowa, prawda?

Tags:

Forever and a Day

  • Aug. 17th, 2006 at 2:54 PM
Darcy
Od jakiegoś czasu pełza za mną Wen-nie-Wen, zeby coś przetłumaczyć. A skoro ostatnio pałam takim uwielbieniem do tego, co wiąże się z P&P, więc prezentuję jeden z licznych ff'ów, które przetłumaczyłam własnie z tego fandomu. Mam nadzieję, że nie jest bardzo źle, heh. Miłej lektury życzę.


Autor - slam a revolving door
Oryginał - Forever and a Day
Tłumaczenie - ja
Korekta - Tamuril



Jestem nieatrakcyjną panną Bennet. Tak się przyjęło w ogólnej opinii. To zwykłe słowo „nieatrakcyjna” dotyczy niezliczonych cech dziewcząt – wyglądu, inteligencji… Wszystkich tych cech, które sprawiają, że kobieta staje się pożądana przez mężczyznę. W porównaniu z Jane brakuje mi urody. Obok Lizzy brakuje mi błyskotliwości oraz rozumu. Przy Lydii brak mi umiejętności zabawiania mężczyzny. A obok Kitty brakuje mi zdolności naśladowania kogoś, choćby w najmniejszym detalu, co pochlebia każdemu i przysparza Kitty jego poparcia. Przy moich siostrach pozostaję w cieniu. Klejnot, któremu brak połysku, zostaje wyrzucony.
Jane wygrała serce dobrej partii – pana Bingleya. Żadne z nich o tym nie wie, ale ja widzę to w ich uśmiechach, radości, w istocie ich bycia. Kiedy razem tańczą na balach, w których zmuszona jestem brać udział, poruszają się jak jedność. Gdy rozmawiają ze sobą, wydają się odizolowani od reszty świata.
Lizzy przykuła uwagę bogatego i aroganckiego pana Darcy. Nie zdaje sobie z tego sprawy, więc jak może? Jest w środku tego wszystkiego – zbyt zajęta śmiechem i zbyt zajęta nienawiścią. Tak wiele emocji w jednej kobiecie.
Lydia… Och, Lydia. Nie jest nadzwyczajnie piękna, jeszcze nie zwraca uwagi otoczenia. Choć być może są serca wielu mężczyzn, którymi zawładnęła, jednak nie mogę powiedzieć, że są to dobre partie. Jak ona to robi? Jest zuchwała, niegrzeczna i porywcza. Ale jest w niej coś, co rozbawia mężczyzn. Tak już musi być.
Być może Kitty rozumie więcej – to znaczy rozumie więcej niż jej się wydaje, ale mniej niż by tego chciała. Ona, podobnie jak ja, jest unikana i odpychana na bok, ale kurczowo trzyma się młodszej siostry, by wzrastać w towarzystwie. Nigdy nie potrafiłabym się tak poniżyć.
Zwróciłam uwagę na to, czy chciałabym mieć wszystko to, co posiadają moje siostry – młodych mężczyzn, przyjaciół, radość. Odnajduję siebie rozważając tę kwestię, jednak najlepiej byłoby pozostawić ją bez odpowiedzi. Pomimo tego odpowiem, i to teraz, aby nie tracić nerwów. Chcę admiracji ze strony młodych mężczyzn i kobiet, ale także tych starszych. Wszystkich ludzi. Choć udaję, że miłość nie jest dla mnie, że nigdy nie wyjdę za mąż, że nigdy nie oddam serca, prawdą jest, że chcę tego. Pragnę czuć się kochana, wiedzieć, że gdzieś dalej, pomiędzy zakurzonymi tomami książek w bibliotece, jest ktoś, kto mnie kocha. Ktoś, kto mnie pragnie. Ktoś, kto czeka na mnie. A jednak wiem, że nigdy tak nie będzie. Jestem pospolita, a prawdopodobnie nawet brzydka. Później siedzę z takimi myślami i spoglądam z dezaprobatą na wszystkie zaręczone pary. Taka jest prawda – dla mnie to nigdy nie zaistnieje.
Zaangażowałam się w inne dziedziny. Uczę się, czytam ciężkie tomiska, gram na klawikordzie, śpiewam. Tym sposobem usiłuję się wyróżnić. Pomimo tego wiem, że nigdy nie wybiję się w przedmiocie zwanym „Życie”. Mimo że staram się zrobić, co tylko się da, by być najlepszą w wybranych dziedzinach, to wciąż nie jestem doceniania. Cały czas omijana, zawsze z boku, ciągle upokorzona. A czasami… Wiem, że mi się nigdy nie powiedzie. Nie w prawdziwym znaczeniu tego słowa.
Ale dlaczego? To pytanie regularnie mnie nachodzi. Jak to jest, że Lizzy, która wkłada tak mało starań w śpiew i grę na klawikordzie, może zebrać efektowny aplauz ze strony tłumu, podczas gdy ja, ja, która codziennie ćwiczę, zbieram skromne racje uprzejmych oklasków?
I nawet teraz, gdy szanowny kuzyn William Collins przybył, uczucie niezadowolenia tylko wzrosło. Przyjechał tu, by wybrać sobie żonę. Mama poinformowała nas o tym z dużą satysfakcją. W tamtej chwili wiedziałam, że on nie mógłby… nie potrafiłby… wybrać mnie. Zyskałam pewność, gdy jego uwaga momentalnie skupiła się na Jane. Jakkolwiek, Mama ze swoim wścibstwem poinformowała go, iż Jane ma już majętnego pretendenta do swojej ręki. To było okropnie aroganckie z jej strony i jestem pewna, że Lizzy nie jest jej wdzięczna za wtrącanie się, zwłaszcza, że pan Collins skierował na nią swoje plany matrymonialne. Te plany niemal mnie rozśmieszyły. Wyobraźcie sobie żywiołową Elizę z nudnym i nadąsanym panem Collinsem! To kompletna niedorzeczność!
Fakt faktem, mogę przyznać, iż to, że pan Collins jest nudny i nadąsany, jest dobre samo w sobie. Faktem też jest, że przez jeden moment, gdy mama pierwszy raz ogłosiła, iż przyjechał on tu, by ożenić się z jedną z nas, natychmiast życzyłam mu, by wybrał mnie. By wziął mnie! Później te myśli umarły w moim zażenowaniu i wyrzutach.
Pan Collins zaproponował małżeństwo Elizabeth. Jakoś nie mogłam, ale śmiałam się z jej twarzy, gdy była dręczona przez mamę po tym, jak go nie przyjęła. Ja nie miałam wątpliwości, że Lizzy mu odmówi.
Chociaż Eliza może pozwolić sobie na odrzucanie starających się o jej rękę – ja nie mogę. Nie potrafię znieść myśli o życiu w Longbourne po tym, jak moje siostry wyjdą za mąż i wyjadą. Słuchać zachwytów mamy nad koneksjami moich sióstr, ciągłej uwagi z jej strony oraz westchnień.
Nie mogę tego znieść.
W dodatku wiem, że jestem na to skazana.
Dziś i na zawsze.

Aug. 12th, 2006

  • 12:46 PM
motyl
To jest mój pierwszy wpis na lj... Chcę zobaczyć, jak to wygląda i jak człowiek się czuje, posiadając coś takiego. Nie, nie jest to moje "pierwsze miejsce w sieci" i zapewne nie ostatnie. Wcześniej miałam blogi... na onecie, na mylogu... Ten ostatni jeszcze istnieje, funkcjonuje i jest reanimowany co miesiąc, gdy przychodzi komunikat o jego domniemanym "porzuceniu". Skoro mam jedno miejsce, po co zakładam następne? Po co tworzę kolejną stronę, która sama nie wiem co będzie zawierała? Dobre pytanie. Po prostu nie wiem. Być może działam pod wpływem impulsu... Albo jeszcze czegoś innego.
Moja przyjaciółka wyjeżdża bardzo daleko, dla mnie to jest cała czasoprzestrzeń. Założyła lj'a jako wstep do nowego życia. Podgląd nowej drogi. I moze trochę ja też kieruję się własnie tym. Dziś dowiedziałam się, że jednak jestem studentką, na magisterskich dziennych, na UW. Nie powiem - to była dla mnie niespodzianka - suprise! I ja też stoję na granicy. Jedną stopą na moście przez który i tak musze kiedyś przejść, co nie zmienia faktu, ze cholernie się boję tego, co mogę spotkac na tym moście albo tuż za nim. I dlatego założyłam lj'a. Nie wiem, czym on jest ani czym będzie. Ale istnieje.

Profile

motyl
[info]eve_g
eve_g/ Fade

Advertisement

Latest Month

November 2008
S M T W T F S
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30      

Syndicate

RSS Atom
Powered by LiveJournal.com
Designed by Teresa Jones